piątek, 23 września 2016

Rodzinnie rowerkiem po Puszczy Sandomierskiej

W najbliższą niedzielę zapraszamy na krótki, rodzinny rajd rowerowy. Jest on organizowany w ramach ogólnopolskiej akcji "Miedzypokoleniowa Sztafeta Turystyczna", którą organizuje Zarząd Główny PTTK.

W zeszłym roku udział wzięło 18 osób i przejechaliśmy 30 km jadąc bocznymi drogami do Niwisk.

W tym roku udajemy się do Blizny. Szczegóły wydarzenia na Rajd rodzinny Warunkiem uczestnictwa jest oczywiście sprawny rower oraz kilka złotych wpisowego. Spotykamy się w rynku w niedzielę o godz. 11.00.

Jak co roku Warszawa przesyła nam sporo różnych gadżetów turystycznych. Każdy uczestnik dostanie też pamiątkowy certyfikat udziału w akcji. Dzieci i młodzież uczestniczące w rajdzie otrzymać może puzzle i gry związane z turystyką.

A po za tym szykuje się dość dobrą pogodą na rower. Zapraszamy!

wtorek, 13 września 2016

LatInO 2016

Dziś zapraszam na kolejną "salamandrową" imprezę.



To kolejna impreza na orientację. Teren znany doskonale, ale z tego co wiem, szykują się niespodzianki terenowe. Zaproszenie jest otwarte dla każdego. Ja szczególnie zachęcam nasze turystyczne rodzinki, które mają już na swoim koncie kilka imprez na orientację.

Tu szczegółowy regulamin imprezy. Zapraszam serdecznie w imieniu Kolbuszowskiego Klubu Turystycznego "Salamandra"

poniedziałek, 12 września 2016

Weselnie

Ostatni weekend był pełen wrażeń i zabawy. Dzieliliśmy wspólnie radosne chwile z Moniką i Tomkiem, którzy właśnie się pobrali.

Gratulacje !!!

Moniko, Tomku...życzymy wam samych radosnych i słodkich chwil. Wspólnych wypraw, tych dalekich i tych bliskich. Aby wokół was było zawsze sporo życzliwych osób,  które podadzą wam pomocną dłoń na szlaku waszego wspólnego życia. Wszystkiego dobrego.



Dlaczego piszę o tej radosnej chwili? Ano dlatego, że Monika i Tomek są salamandrowym małżeństwem,  tzn. poznali się na naszej klubowej imprezie. A było to w Beskidzie Sądeckim.

To trzecie małżeństwo, które się poznało i pobrało dzięki Salamandrze. A na sali gdzie odbywało się weselne przyjęcie wśród zaproszonych gości było nawet 10 aktualnych członków naszego klubu.

poniedziałek, 5 września 2016

Kaszubskie Oko

Kolejne z wakacyjnych wspomnień.

Bardzo miłe miejsce, w którym można odpocząć całą rodziną. Oczywiście więcej atrakcji mają dzieci, ale i rodzice nie nudzą się tu specjalnie.

Skąd nazwa "Kaszubskie Oko"? Na stronie gminy Gniewino w atrakcjach turystycznych napisano: "Architektura kompleksu przedstawiona została w formie oka. Głównym elementem jest "źrenica" - Wieża Widokowa. Kopiec na którym stoi wieża oraz rabaty stanowią "tęczówkę oka" natomiast drewniane pergole stanowią zarysy rzęs".

I faktycznie tak to wygląda na zdjęciach z "lotu ptaka" - strona gminy Gniewino.


Wieża ma 44 m, wysokości i biegnie na jej szczyt 212 schodów (lub winda). Widoki są świetne. Widać też oddalone o kilkanaście kilometrów morze, a na południe sporą część kaszubskiej krainy.


To zaś są Stolemy. Opowieści o nich są wizytówką Kaszubów - o Stolemach. W pobliżu "Kaszubskiego Oka" znajduje się jezioro Żarnowieckie z miejscem, gdzie rozpoczęto budowę elektrowni atomowej. Ślady budowy widoczne do dziś.

Moją uwagę zwróciła także skromna, ale prężnie działająca informacja turystyczna. Skromna, gdyż niewiele miała do zaoferowania, ale potrafiono zrobić eksponowane miejsce, które przyciąga uwagę. Oprócz ofert turystycznej, można tam zakupić pamiątki, foldery i książki związane z Gniewinem i Kaszubami.

I taka informacja turystyczna potrzebna jest w Kolbuszowej. Wcale nie musi działać cały rok, a jedynie w sezonie turystycznym.

W Gniewinie w 2012 roku podczas Euro w piłce nożnej stacjonowała reprezentacja Hiszpanii. Sporo śladów w tym miasteczku po tym wydarzeniu. Sam kompleks sportowo - hotelowy robi spore wrażenie.

Warto odwiedzić to miejsce podczas swoich wędrówek po Polsce.

czwartek, 1 września 2016

Wojennie

Dziś z racji tego, że mamy kolejną rocznicę wybuchu II wojny światowej krótkie wspomnienie z wakacji nad morzem.





Tak, to ORP "Błyskawica". Jedyny statek polskiej Marynarki Wojennej, który do dziś można oglądać jako muzeum. Jest przycumowany w Gdyni przy Alei Jana Pawła II zaraz obok innego słynnego statku, jachtu "Dar Pomorza". Z racji zainteresowań historycznych wraz z rodziną odwiedziłem jednak ten pierwszy.

W polskim wojsku służył od 1937 roku. Jest jednym ze słynniejszych (obok "Orła") okrętów polskich z okresu II wojny światowej. Przeszedł cały szlak bojowy w Europie. Po wojnie przejęli go Brytyjczycy, by niedługo potem wrócić go do Polski. Próbowano go jeszcze używać (do lat 60-tych), ale starzejący się okręt nie nadawał się do służby. Od 1976 roku stoi w obecnym miejscu jako okręt - muzeum. Jest też najstarszym istniejącym niszczycielem na świecie.
Więcej kompetennych informacji znajdziecie na stronie wikipedii



Odwiedziny na "Błyskawicy" to niesamowita lekcja "żywej historii". Sporo zwiedzających, sporo też rodzin z dziećmi. I na prawdę podoba się to maluchom. Szczególnie, gdy wszystkiego mogą dotknąć :)

wtorek, 30 sierpnia 2016

Drezyny i szybowce

I znowu drezyny...do znudzenia. Może komuś się nudzą, ale ja w ostatnią sobotę byłem na nich już po raz trzeci i wcale mi się nie nudzą! Mało tego. Wraz z nami pojechało 50 osób, naszych turystycznych rodzinek - zarówno stałych bywalców (z Kolbuszowskiej Akademii Małego Turysty), jak i nowych sympatyków. Nasza inicjatywa cały czas sie rozrasta i  jest nas coraz więcej!

W ostatnią sobotę jak było obiecane wybraliśmy się na drezyny. Maluchy (najmłodsze to dwulatki) doskonale radziły sobie z siedzeniem w pojazdach kolejowych, jak i upałem, który dawał nam się we znaki



Po dotarciu do Łukawicy trzeba było wracać. I to pod górkę! Ale daliśmy radę. Po dojeździe do Uherec Mineralnych krótko odpoczęliśmy, trochę pamiątek i dalej w drogę. Czekała nas wyprawa górska, a raczej "górska".

Następnym punktem wyceczki miała być wizyta na szybowisku w Bezmiechowej Górnej. Ale zamiast tam wjechać, chcieliśmy (a raczej chciałem) wyjść tam na piechotę. Wg map i przewodników najkrótszą drogą było dojście na przełaj przez lądowisko. I tak chcieliśmy zrobić. A tu...niespodzianka - zarówno negatywna, jak i pozytywna.


Nie ma przejścia! Aby dostać się na górę Kamionka (631 m), trzeba było drałować asfaltem, dwa razy dłuższą drogą i w upale. I co? poszliśmy. Wszystkie dzieciaki dzielnie wraz z rodzicami dotarły na górę do ośrodka szybowcowego Politechniki Rzeszowskiej. Tam czekały na nas piękne widoki - nie tylko startujących i latających szybowców, ale i te górskie.


Widoki i odpoczynek były niezapomniane. Dzieciaki dostały nowych sił na górze. 



Dziękuję wszystkim, którzy pojechali z nami. Nie wszyscy się zmieścili, niektórzy nie mogli, byli tez tacy co nie wiedzieli. Mimo wszystko dziękuję za wspaniałą atmosferę i obecność. Już niedługo następna impreza.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Hej me Bałtyckie Morze

To wprawdzie tytuł piosenki śpiewanej m.in. przez EKT Gdynia (to juz 9 lat, jak byli w Kolbuzowej na koncercie), ale doskonale oddający to, co przeżyłem i zobaczyłęm na tych wakacjach. Bałtyckie morze...




A co widziałem i do czego zachęcam (pewnie już na następne wakacje) opowiem wam w następnych postach.

Morze...byłem, widziałem...następny raz pewnie za 15 lat. Jednak wolę góry :)