piątek, 25 maja 2018

Pobiegać z mapą

To już w niedzielę. 

Jeżeli nie macie pomysłu na spędzenie niedzieli, to w imieniu organizatorów zapraszamy na Zielony Punkt Kontrolny na Białkówce w Nowej Wsi. Będzie kazja pobiegać na orientację.


W ostatni wtorek grupa młodzieży z terenu gminy Kolbuszowa w ramach zawodów organizowanych przez Młodzieżową Radę Miejską przetestował najkrótszą trasę Zielonego Punktu Kontrolnego.


niedziela, 25 marca 2018

Po drodze na Kopystankę

IX Turystyczna Droga Krzyżowa przeszła do historii.

Jak co roku i tym razem w okresie Wielkiego Postu kolbuszowska "Salamandra" zorganizowała górską drogę krzyżową. W tym roku celem była pogórzańska, podprzemyska (a raczej podkalwaryjska) Kopystanka.

Kopystanka w tle...

Pogoda dopisała, było sporo śniegu, trochę błota.



Przeszkody naturalne....


...i mechaniczne



A wszystko po to, aby osiągnąć takie rezultaty

Kopystanka w tle...po prawej

Na górę dotarliśmy po 2,5 godziny marszu, rozważając po drodze stacje męki pańskiej.



Po odpoczynku na Kopystance, posiłku i fotografiach grupa zeszła żółtym szlakiem w dół do miejscowości Rybotycze (około 70 minut). Tu wsiedliśmy do autokarów i pojechaliśmy do sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej.

W Kalwarii odprawiona została przez ks. Grzegorza Złotka (dziś - 25 marca - ma urodziny, STO LAT PRZYJACIELU!) w intecji uczestników wyjazdu.

Po mszy zjedliśmy pyszną zupę gulaszową, wypili kompot, herbatkę, kawę i ruszyliśmy pełni wrażeń do naszych domów.

W drodze krzyżowej na Kopystankę udział wzięło 104 osoby z Kolbuszowej, Jadachów, Mielca, Rzeszowa i Jarosławia (też i okolic tych miejscowości).

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy po raz kolejny, a także i po raz pierwszy wzięli udział w naszym wyjeździe.

środa, 7 marca 2018

IX Turystyczna Droga Krzyżowa

Jak co roku w okresie Wielkiego Postu już od 10 lat organizujemy Turystyczną Drogę Krzyżową. Piszę po raz dziesiąty, choć droga dopiero dziewiąta. Kilka lat temu z powodu zasypania Turbacza odwołaliśmy wyjazd.

W tym roku udajemy się na Pogórze Przemyskie na wzniesienie Kopystanka. Trasa nie jest wymagająca i każdy, kto nawet nie ma dobrej kondycji spokojnie da radę się wspiąć. Przy pięknej pogodzie widoki na całe Pogórze oraz Bieszczady gwarantowane. Opis góry


A tak wygląda przekrój trasy, którą będziemy się poruszać. Start czerwonym szlakiem z Bryliniec. Meta w Rybotyczach

Szczegóły wjazdu na wydarzeniu na facebooku.

Zapraszamy. Jeszcze są wolne miejsca !


wtorek, 6 lutego 2018

Jakubowym szlakiem

Już po raz dziewiąty wyruszamy drogą św. Jakuba podkarpackim odcinkiem Via Regia.




Tym razem wyruszamy z Tuchowa spod sanktuarium Matki Boskiej Tuchowskiej (tu msza św. o godzinie 7.30), krótkie zwiedzanie i w drogę. Przejdziemy przez centrum Tuchowa, gdzie stoi kościół św. Jakuba, późnobarokowy. Tu w rynku także ciekawy ratusz i figura św Floriana. Opuścimy Tuchów i idziemy na południe. Po drodze Karwodrza z murowanym dworem z końca XIX wieku.

Przed sobą mamy 16 km do Tarnowa, a przed nami ostra wspinaczka na Górę św. Marcina. Miejscowość Zawada z drewnianym kościółkiem św. Marcina z XV wieku. . Tu w wewnątrz obraz św. Jakuba. W pobliżu ruiny XIV wiecznego zamku Tarnowskich. Schodzimy do Tarnowa. Po drodze wzdłuż ul. Tuchowskiej kolejne dwa drewniane kościółki: św. Trójcy i Matki Bożej Szkaplerznej z XV - XVI wieku. Dostajemy się do rynku starego miasta. Przy katedrze kamień milowy.


Katedra w Tarnowie - NaszeMiasto.pl


Po krótkim zwiedzaniu miasta i ewentualnym ciepłym posiłku pójdziemy dalej w kierunku południowo - zachodnim. Po drodze Zbylitowska Góra z klasztorem sióstr Sercanek, XIX wiecznym dworem i kościołem z XV wieku.

Będziemy wędrować chwilę wzdłuż Dunajca przekraczając go w pobliżu zajazdu o tej samej nazwie. Stąd już 6 km do Wojnicza, starego miasteczka z ciekawą zabytkową zabudową.

I tak będzie wygladać cały, dziewiąty 32 kilometrowy odcinek trasy Via Regia. Sta do Krakowa już tylko 100 km.

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Ku pamięci

No i niestety nie udało się. Ale czy to mogło się udać?

W całym tym szumie medialnym po (prawdopodobnym) zdobyciu przez Elisabeth Revol i Tomka Mackiewicza szytu Nanga Parbat potrzeba właśnie ciszy.


www.przegladsportowy.pl


Tomku spoczywaj w spokoju. Tam, na zboczu Twej ukochanej góry.


sobota, 27 stycznia 2018

Nanga Parbat

Właśnie przeczytałem wiadomość o odnalezieniu Elisabeth Revol - jednej z dwójki himalaistów, którzy utknęli pod Nanga Parbat...

To cała akcja, którą śledzę dziś nieustannie z nadzieją, że powiedzie się i oboje himalaistów: Revol i Tomasz Mackiewicz zostaną uratowani.

Całość akcji śledzę na sport.onet.pl


Nanga Parbat - sport.dziennik.pl


Prawda, że piękna?

Czytając na różnych forach, stronach i facebookach informacje o prowadzonej akcji byłem przekonany, że akcja się powiedzie. Choć jeszcze nie została zakończona (został jeszcze Tomek Mackiewicz) już przeszła do historii. Głównie z powodu brawury i szybkości jaką osiągnęli Adam Bielecki i Denis Urubko, którzy z bazy pod K2 (biorą udział w zimowej wyprawie na ten szczyt) zostali przetransportowani pod Nanga Parbat, by ratować dwójkę himalaistów. Wszyscy spodziewali się, że do Revol dotrą jutro rano, może do południa, a tu taki numer! Czapki z głów! Ta akcja (nieważne jak się zakończy) przejdzie do annałów śwatowego i polskiego himalaizmu.

Tylko po co to wszystko? Po co tak ryzykować życie? Po co wychodzić na szczyty Karakorum czy Himalajów w zimie, gdy warunki są tak mocno ekstremalne?

Pisałem już o tym kiedyś w jednym z postów Himalaizm - czy warto

Że warto utwierdziło mnie też spotkanie z Piotrem Pustelnikiem w Kolbuszowej. Gościł u nas w listopadzie 2015 roku na Festiwalu Turystycznym. W rozmowie prywatnej, już w hotelu gdy zadałem mu to pytanie: czy warto wspinać się i ryzykować życie, popatrzył na mnie i powiedział: trzeba tam choć raz pojechać i wtedy się przekonać. To jak narkotyk. Wciąga...

Od tego momentu nie próbuję nikogo przekonać, że warto. Nie da się tego wytłumaczyć. Tak jak odpowiedzieć młodzieży na pytanie: po co pan jeździ w te góry? No właśnie...po co? :)

P.S. godzina 22.14 - decyzja zapadła...Bielecki i Urubko pójdą po Mackiewicza


sobota, 20 stycznia 2018

Zimą na K2

Kiedy piszę ten tekst wyprawa polskich himalaistów, która chce jak pierwsza zdobyć zimą jedyny jak do tej pory niezdobyty ośmiotysięcznik - K2 - dotarła na wysokość około 6000 m n.p.m.

Nie zrobił tego jeszcze zimą żaden człowiek na świecie, choć wielu próbowało. Szansa jest spora, wyprawa jest dobrze przygotowana, złożona z doświadczonych himalaistów jak choćby Krzysztof Wielicki, Janusz Gołąb, Adam Bielecki, Denis Urubko (to ci bardziej znani) - skład wyprawy

Od czego zależy powodzenie wyprawy? Pewnie dużo od szczęścia, pogody, przygotowania.

www.asiatica.pl


Tu też krótka historia zimowych prób wejść oraz Polaków zdobywców tego szczytu latem - wikipedia. Niestety nie wszystkie próby były udane (śmierć Haliny Kruger - Syrokomskiej, czy Dobrosławy Miodowicz - Wolf).

Tutaj aktualności z wyprawy

Ten film pokazuje, czym tak naprawdę jest zdobycie tego szczytu zimą - K2 dla Polaków. Zresztą w internecie można znaleźć sporo filmów pokazujących aktualny stan wyprawy, ale też przygotowania do niej.

Trzymajmy kciuki! Piękna historia polskiego himalaizmu nadal się tworzy.