sobota, 24 października 2015

Jerzemu Kukuczce...

W lipcu pisałem o sensie himalaizmu. Było to tuż po niespodziewanej śmierci Olka Ostrowskiego. Każda śmierć w Himalajach jest niespodziewana.

Tak było 26 lat temu, gdy podczas zdobywania niezdobytej dotychczas południowej ściany Lhotse. Wspinał się wtedy z Ryszardem Pawłowskim. Na wysokości 8300 metrów nagle Kukuczka odpadł, zniknął. Wpadł w szczelinę, a naprężona lina nie wytrzymała spadającego ciała. Pękła...

Został tam na zawsze, jak wielu przed nim, wielu po nim.

Był pierwszym Polakiem, który zdobył Koronę Himalajów. Drugi w historii, po Reinholdzie Messnerze. Messner zresztą, gdy usłyszał, że Kukuczka zdobył w 1987 roku ostatni z ośmiotysięczników miał napisać w depeszy: "Nie jesteś drugi, jesteś wielki". Jego osiągnięcie - zdobycie Korony dachu świata  niespełna 8 lat, jest do dziś trudne do pobicia. Kukuczka na większość szczytów wchodził nowymi drogami, często zimą, w większości z partnerami (m.in. Krzysztof Wielicki, Ryszard Pawłowski) a raz nawet samotnie (Makalu w 1981 roku). Jako jedyny człowiek do tej pory zdobył dwa ośmiotysięczniki zimą.

Do dziś jest uważany za jednego z najbardziej wybitnych himalaistów w historii.

Doczekał się wielu upamiętnień. Jego imię noszą szkoły, Poczta Polska wydała znaczek, ma swoje ulice w wielu miastach polskich. Jego imię nosi też Akademia Wychowania Fizycznego w Katowicach.
Ma też swoje Wirtualne Muzeum




Nakręcono też o Kukuczce filmy. Jeden z nich w reżyserii Jerzego Porębskiego będzie można oglądnąć w Kolbuszowej 14 listopada w Miejskim Domu Kultury. Po jego emisji spotkamy się z innym wybitnym polskim himalaistą Piotrem Pustelnikiem.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Przewodnikom i ratownikom

Lubię robić to co robię. Szczególnie w branży turystycznej.

Po raz pierwszy prowadziłem samodzielnie grupę turystyczną w górach 17, może 18 lat temu. I do dziś sprawia mi to olbrzymią satysfakcję. Grupy oczywiście są różne, ale satysfakcja zawsze ta sama.

Wszystkim kolegom przewodnikom i ratownikom górskim z okazji ich (naszego) święta, które przypada właśnie dziś, życzę wszystkiego co najlepsze i zawsze wielkiej satysfakcji z tego, co robimy. Pięknych widoków życzę!

wtorek, 28 lipca 2015

Himalaizm - czy warto?



Od razu zastrzegam: nigdy nie byłem w Himalajach. Pewnie bym chciał, ale…Co pociąga ludzi w wysokie góry? Na tyle, że nawet ryzyko utraty życia nie jest w stanie odwlec himalaistów od wypraw.
Po raz pierwszy usłyszałem o polskich himalaistach w połowie lat 80 – tych. Wtedy jeszcze w ogóle nie marzyłem o górach, a co dopiero o Himalajach. Ale wtedy już słyszałem o Wandzie Rutkiewicz, Jurku Kukuczce. I zazdrościłem im. Kiedy zaginęli w Himalajach, w trakcie wypraw, nie mogłem pojąć jak to się stało. Oni? Ludzie z żelaza? Ludzie, którzy tyle osiągnęli, tyle widzieli? Dlaczego?
Do dziś nie potrafię znaleźć odpowiedzi na te pytania. Ale one powracają. Zawsze wtedy, gdy ktoś zginie lub zaginie. Tak jak teraz Olek Ostrowski – młody, nasz podkarpacki człowiek, ratownik bieszczadzkiej grupy GOPR.
Jak jest w Himalajach? Dlaczego ludzi tam ciągnie? Niektórzy co byli, mówią że jest jak w Tatrach, tylko skala nie ta. Nie znajdziemy w Tatrach lodowców, szczelin w nich, nie ma problemów z oddychaniem. Inni, co nie byli mówią, że zimno, groźnie, mnóstwo śniegu, lodu i w ogóle po co tam jechać. Widoki. Tak te są piękne, ale lepiej oglądać jena filmach lub fotografiach.
Ale coś tam ludzi ciągnie. Co ciągnie Olka Dobę do kajaka i na Atlantyk? Co ciągnęło Marka Kamińskiego i Jaśka Melę na bieguny? I tak można byłoby wymieniać w nieskończoność. To przekraczanie samego siebie, własnego człowieczeństwa, może też bicie rekordów, chęć bycia pierwszym, zapisania się w kartach historii.
Pewnie tak było z Olkiem Ostrowskim. Teraz kiedy już wiemy, że nie ma szans na jego odnalezienie…Przychodzi tylko jedno do głowy. Żegnaj Olku. Zazdroszczę Ci, że tam pozostałeś.
I tylko ciągle powracają te pytania. Po co? 


wtorek, 16 czerwca 2015

Rodzinne wędrowania - c.d.

I po kolejnej imprezie!
Po kolei...a dokładnie po torach...

Wyruszyliśmy wg planu z Kolbuszowej o 6.45. Do Przeworska dojechaliśmy przed czasem około 8.40 i kolejka "Pogórzanin" już na nas czekała. Po zakupieniu biletów zajęliśmy dogodne miejsca w ostatnim, odkrytym wagonie (specjalnie dla nas dopiętym). Podróż trwała ponad 3 godziny, głównie z powodu małej awarii lokomotywy i przedłużającego się postoju w Kańczudze. Czas ten zleciał dość szybko i dzieciaki chyba raczej nie nudziły się. No i upał nie był odczuwalny! To było ważne, bo wiele osób obawiało się tego. Do południa pogoda była znośna, było nawet burzowo, gdyż jakieś chmurki nas straszyły.
Po dojeździe do Dynowa ruszyliśmy w kierunku Bachórza, gdzie w karczmie "Pod semaforem" zjedliśmy obiad. Dość smacznie, choć nie obyło się bez incydentu, którego ofiarą padł Błażej. Po obiedzie wyruszyliśmy do Wapowiec (w kierunku na Przemyśl). Tam znajduje się park podworski, a w nim obiekty hotelowe, a także sala zabaw oraz park owadów gigantów. Owadów było dokładnie 12, ale spore modele dostarczyły naszym milusińskim sporo emocji. Najważniejsze owady, czyli pająk, biedronka i modliszka, były.
Do Kolbuszowej wróciliśmy o 17.

Łącznie pojechało nas 30 osób, w tym 15 dorosłych i 15 dzieci (najmłodszy Tomek 11 miesięczny, najstarszy chyba Błażej 10 lat).
Niedługo kolejna, tym razem wakacyjna impreza. Szykujemy się na biwak z dzieciakami. NAMIOTY!
Spróbujemy trochę innej turystyki z naszymi dzieciakami. Szukamy tylko odpowiedniego miejsca i czasu.

P.S. Jak tylko zdobędę zdjęcia, zamieszczę małą galeryjkę

piątek, 29 maja 2015

Małym pociągiem w trasę

Witajcie

Tym razem zachęcam rodziny z dziećmi do wyjazdu z nami w ramach Kolbuszowskiego Forum Turystyki Rodzinnej. Wyruszamy przejechać się kolejką wąskotorową między Przeworskiem a Dynowem. Niesamowicie atrakcyjna podróż, cofa nas trochę w czasie, szczególnie podczas przejazdu przez ponad 600 metrowy tunel. Kolejka wiekowa (ma ponad wiek), ale urokliwie poprowadzona szlakiem przez Pogórze Dynowskie.

Po przejeździe kolejką udamy się do parku owadów gigantów w Wapowcach.

Bliższe informacje na naszym wydarzeniu na facebooku kolejka Przeworsk - Dynów

Zapraszamy

A po przyjeździe mała galeria zdjęć z wyprawy.


środa, 20 maja 2015

Cisza jak Ta w Bukowcu

"Cisza jak Ta" to nazwa zespołu. Zespołu nieprzeciętnego, wywodzącego się z kręgu projektu "W górach jest wszystko co kocham". Pochodzą z nad morza, ale to góry ukochali najbardziej, dlatego też w ich repertuarze najwięcej jest utworów związanych właśnie z górami. Przez 12 lat istnienia zagrali ponad 500 fantastycznych koncertów. Pamiętam jeden z nich, dwa lata temu w Cisnej...Pięknie, łagodnie, spokojnie...w górsko-bieszczadzkiej scenerii.

W najbliższą sobotę będziemy mogli zobaczyć ich na żywo w Bukowcu koło Kolbuszowej na rodzinnym pikniku. Serdecznie zapraszamy w imieniu Kolbuszowskiego Klubu Turystycznego "Salamandra". To będzie piękny koncert.



I plakat promujący imprezę w Bukowcu

 

czwartek, 7 maja 2015

Kolbuszowskie Forum Turystyki Rodzinnej

Kolbuszowskie Forum Turystyki Rodzinnej działa od zeszłego roku skupiając rodziny turystycznie nastawione i przekonane do tego, że rekreacja i krajoznawstwo jest dobrą formą wychowania młodego pokolenia.

W najbliższy weekend w ramach Forum organizuję dwudniowy wyjazd do maleńkiej miejscowości Głobikowa oddalonej kilkanaście kilometrów od Dębicy. Znajduje się tam urocze i przyjazne schronisko turystyczne "Rozdzielnia Wiatrów". Miejsce to doskonale znane jest mi z kilkukrotnych pobytów z kolbuszowską młodzieżą w zeszłych latach.

Po co takie wyjazdy z dziećmi?

Napiszę jak wrócimy z Głobikowej. Mój syn już spakowany i śpi z plecakiem :)