wtorek, 3 listopada 2015

piątek, 30 października 2015

VII Kolbuszowski Festiwal Turystyczny

Po raz kolejny zapraszamy na naszą imprezę festiwalową.

Mógłby ktoś powiedzieć, że nazwa Festiwal trochę brzmi zbyt szumnie dla tak skromnej imprezy. Skromnie rzeczywiście, ale jakość tegorocznych spotkań jest nieporównywalna do tego, co było choćby rok temu.

W tym roku zapraszamy na film Jerzego Porębskiego o Jerzym Kukuczce, a po nim spotkanie z innym wybitnym himalaistą Piotrem Pustelnikiem. To w sobotę od godziny 17.00. Na te wydarzenia wstęp wolny. W międzyczasie zorganizujemy kilka konkursów związanych z górami. Czekają nagrody.
W niedzielę zapraszamy na godzinę 18.00 na koncert zespołu "U studni", który tworzą muzycy dawnego Starego Dobrego Małżeństwa. Zespół gra swoje piosenki, oczywiście w klimacie krainy łagodności. Wstęp na koncert 15 zł.

Więcej w wydarzeniach na facebooku Festiwal oraz koncert "U studni"

A tu roboczy plakat Festiwalu


niedziela, 25 października 2015

post turysta

Kim jest post turysta?

O tym można było dowiedzieć się na warsztatach organizowanych przez Stowarzyszenie Inicjatyw Lokalnych "Kuźnia", które odbyły się w ostatni piątek i sobotę. Świadoma turystyka, odpowiedzialna, świadoma oddziaływań wzajemnych między turystą a miejscem gdzie on się znajduje, gdzie się udaje. Jest to także świadomość wpływu, jaki wywiera podróżujący na miejsce, w którym się znajduje. Co po sobie pozostawia, a jakie wrażenia zabiera ze sobą.

Warsztaty dały odczuć uczestnikom, jak naprawdę wygląda przemysł turystyczny. Jakie wynikają z niego zagrożenia i szanse dla regionów, państw, świata. Ukazano nam także pewne mechanizmy globalne, które sterują światową turystyką.

Czy jestem zwykłym turystą? Nastawionym na być, zobaczyć, zdobyć? Nie liczącym się, a może niewiedzącym, jakie konsekwencje (negatywne i pozytywne) niesie ze sobą moja wizyta...
A może jestem post turystą? Świadomym globalnych współzależności, oddziaływań i moich zachowań w miejscu, dokąd zmierzam.

Na te i inne wątpliwości i pytania odpowiedzi szukali i nam przedstawiali Maria Złonkiewicz i Piotr Cywiński. Młodzi, wykształceni ludzie, światowi...To co usłyszeliśmy, otworzyło oczy i uszy na to, o czym wiedzieliśmy, że nie jest takie oczywiste. Że turystyka od środka to całkiem inne zjawisko, niż je widzimy z zewnątrz, jako zwykli turyści.

Aby bardziej rozjaśnić zachęcam do obejrzenia strony www.post-turysta.pl oraz profilu na facebooku post turysta

sobota, 24 października 2015

Jerzemu Kukuczce...

W lipcu pisałem o sensie himalaizmu. Było to tuż po niespodziewanej śmierci Olka Ostrowskiego. Każda śmierć w Himalajach jest niespodziewana.

Tak było 26 lat temu, gdy podczas zdobywania niezdobytej dotychczas południowej ściany Lhotse. Wspinał się wtedy z Ryszardem Pawłowskim. Na wysokości 8300 metrów nagle Kukuczka odpadł, zniknął. Wpadł w szczelinę, a naprężona lina nie wytrzymała spadającego ciała. Pękła...

Został tam na zawsze, jak wielu przed nim, wielu po nim.

Był pierwszym Polakiem, który zdobył Koronę Himalajów. Drugi w historii, po Reinholdzie Messnerze. Messner zresztą, gdy usłyszał, że Kukuczka zdobył w 1987 roku ostatni z ośmiotysięczników miał napisać w depeszy: "Nie jesteś drugi, jesteś wielki". Jego osiągnięcie - zdobycie Korony dachu świata  niespełna 8 lat, jest do dziś trudne do pobicia. Kukuczka na większość szczytów wchodził nowymi drogami, często zimą, w większości z partnerami (m.in. Krzysztof Wielicki, Ryszard Pawłowski) a raz nawet samotnie (Makalu w 1981 roku). Jako jedyny człowiek do tej pory zdobył dwa ośmiotysięczniki zimą.

Do dziś jest uważany za jednego z najbardziej wybitnych himalaistów w historii.

Doczekał się wielu upamiętnień. Jego imię noszą szkoły, Poczta Polska wydała znaczek, ma swoje ulice w wielu miastach polskich. Jego imię nosi też Akademia Wychowania Fizycznego w Katowicach.
Ma też swoje Wirtualne Muzeum




Nakręcono też o Kukuczce filmy. Jeden z nich w reżyserii Jerzego Porębskiego będzie można oglądnąć w Kolbuszowej 14 listopada w Miejskim Domu Kultury. Po jego emisji spotkamy się z innym wybitnym polskim himalaistą Piotrem Pustelnikiem.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Przewodnikom i ratownikom

Lubię robić to co robię. Szczególnie w branży turystycznej.

Po raz pierwszy prowadziłem samodzielnie grupę turystyczną w górach 17, może 18 lat temu. I do dziś sprawia mi to olbrzymią satysfakcję. Grupy oczywiście są różne, ale satysfakcja zawsze ta sama.

Wszystkim kolegom przewodnikom i ratownikom górskim z okazji ich (naszego) święta, które przypada właśnie dziś, życzę wszystkiego co najlepsze i zawsze wielkiej satysfakcji z tego, co robimy. Pięknych widoków życzę!

wtorek, 28 lipca 2015

Himalaizm - czy warto?



Od razu zastrzegam: nigdy nie byłem w Himalajach. Pewnie bym chciał, ale…Co pociąga ludzi w wysokie góry? Na tyle, że nawet ryzyko utraty życia nie jest w stanie odwlec himalaistów od wypraw.
Po raz pierwszy usłyszałem o polskich himalaistach w połowie lat 80 – tych. Wtedy jeszcze w ogóle nie marzyłem o górach, a co dopiero o Himalajach. Ale wtedy już słyszałem o Wandzie Rutkiewicz, Jurku Kukuczce. I zazdrościłem im. Kiedy zaginęli w Himalajach, w trakcie wypraw, nie mogłem pojąć jak to się stało. Oni? Ludzie z żelaza? Ludzie, którzy tyle osiągnęli, tyle widzieli? Dlaczego?
Do dziś nie potrafię znaleźć odpowiedzi na te pytania. Ale one powracają. Zawsze wtedy, gdy ktoś zginie lub zaginie. Tak jak teraz Olek Ostrowski – młody, nasz podkarpacki człowiek, ratownik bieszczadzkiej grupy GOPR.
Jak jest w Himalajach? Dlaczego ludzi tam ciągnie? Niektórzy co byli, mówią że jest jak w Tatrach, tylko skala nie ta. Nie znajdziemy w Tatrach lodowców, szczelin w nich, nie ma problemów z oddychaniem. Inni, co nie byli mówią, że zimno, groźnie, mnóstwo śniegu, lodu i w ogóle po co tam jechać. Widoki. Tak te są piękne, ale lepiej oglądać jena filmach lub fotografiach.
Ale coś tam ludzi ciągnie. Co ciągnie Olka Dobę do kajaka i na Atlantyk? Co ciągnęło Marka Kamińskiego i Jaśka Melę na bieguny? I tak można byłoby wymieniać w nieskończoność. To przekraczanie samego siebie, własnego człowieczeństwa, może też bicie rekordów, chęć bycia pierwszym, zapisania się w kartach historii.
Pewnie tak było z Olkiem Ostrowskim. Teraz kiedy już wiemy, że nie ma szans na jego odnalezienie…Przychodzi tylko jedno do głowy. Żegnaj Olku. Zazdroszczę Ci, że tam pozostałeś.
I tylko ciągle powracają te pytania. Po co? 


wtorek, 16 czerwca 2015

Rodzinne wędrowania - c.d.

I po kolejnej imprezie!
Po kolei...a dokładnie po torach...

Wyruszyliśmy wg planu z Kolbuszowej o 6.45. Do Przeworska dojechaliśmy przed czasem około 8.40 i kolejka "Pogórzanin" już na nas czekała. Po zakupieniu biletów zajęliśmy dogodne miejsca w ostatnim, odkrytym wagonie (specjalnie dla nas dopiętym). Podróż trwała ponad 3 godziny, głównie z powodu małej awarii lokomotywy i przedłużającego się postoju w Kańczudze. Czas ten zleciał dość szybko i dzieciaki chyba raczej nie nudziły się. No i upał nie był odczuwalny! To było ważne, bo wiele osób obawiało się tego. Do południa pogoda była znośna, było nawet burzowo, gdyż jakieś chmurki nas straszyły.
Po dojeździe do Dynowa ruszyliśmy w kierunku Bachórza, gdzie w karczmie "Pod semaforem" zjedliśmy obiad. Dość smacznie, choć nie obyło się bez incydentu, którego ofiarą padł Błażej. Po obiedzie wyruszyliśmy do Wapowiec (w kierunku na Przemyśl). Tam znajduje się park podworski, a w nim obiekty hotelowe, a także sala zabaw oraz park owadów gigantów. Owadów było dokładnie 12, ale spore modele dostarczyły naszym milusińskim sporo emocji. Najważniejsze owady, czyli pająk, biedronka i modliszka, były.
Do Kolbuszowej wróciliśmy o 17.

Łącznie pojechało nas 30 osób, w tym 15 dorosłych i 15 dzieci (najmłodszy Tomek 11 miesięczny, najstarszy chyba Błażej 10 lat).
Niedługo kolejna, tym razem wakacyjna impreza. Szykujemy się na biwak z dzieciakami. NAMIOTY!
Spróbujemy trochę innej turystyki z naszymi dzieciakami. Szukamy tylko odpowiedniego miejsca i czasu.

P.S. Jak tylko zdobędę zdjęcia, zamieszczę małą galeryjkę