sobota, 24 listopada 2012

Urodziny Salamandry

Zawsze tak jest, że coś się rodzi, coś umiera. Dziś o narodzinach, a raczej o urodzinach.

Pod koniec 2001 roku, tego pamiętnego, gdy zacząłem pracować w Gimnazjum nr 2, wybrałem się trzema uczniami na weekendową wycieczkę do Dukli. To był początek turystyki w naszej szkole, ale jeszcze nie "Salamandra".

13 grudnia 2002 roku miało miejsce spotkanie, które uważamy za założycielskie. Jednak nazwa Kolbuszowski Klub Turystyczny "Salamandra" pojawiała się już wcześniej. W "Ziemi Kolbuszowskiej" w maju, październiku i listopadzie 2002 roku pojawiały się już krótkie wzmianki o działalności klubu. Więc o Salamandrze było słychać wcześniej. Jakby nie patrzeć ponad 10 lat już mamy. Ale turystyka w gimnazjum nr 2 będzie świętować 11 lat w grudniu. Trochę się działo przez ten czas.

W najbliższym czasie postaram się pisać trochę historii Klubu. A wszystkich zainteresowanych zapraszam na spotkanie jubileuszowe 27 grudnia do Gimnazjum nr 2, które przez większą część czasu było siedzibą Klubu. W programie wspominki, trochę muzyki, na pewno jakieś niespodzianki. Zapraszam wszystkich, którzy byli kiedyś w Klubie, ale z różnych przyczyn są po za nim, a także wszystkich obecnych klubowiczów. Dla sympatyków, których mamy wielu, także drzwi są otwarte.

Zapraszamy. Wkrótce bliższe informacje i program spotkania. Będzie się działo!

środa, 31 października 2012

Gorce

To piękne pasmo górskie, o czym mieliśmy się okazję przekonać w przedostatni weekend. Wydawało się, że pojedzie tam bardzo mała grupka z "Salamandry", a jednak udało się zebrać 22 osoby i ruszyliśmy. Ci co z nami pojechali, chyba nie żałują, gdyż pogoda była piękna, widoki jeszcze piękniejsze a trasa 40 km w dwa dni, nie zrobiła chyba większego wrażenia. 

Wyruszyliśmy z Krościenka nad Dunajcem czerwonym szlakiem na Lubań (1211 m), stamtąd do Ochotnicy Górnej, gdzie spaliśmy w schronisku młodzieżowym, bardzo przyjemnym i wygodnym. Gospodarze uprzejmi i pomocni, za co serdecznie dziękujemy!

W drugi dzień ruszyliśmy na Turbacz, gdzie pod szczytem znajduje się schronisko, a raczej hotel. Droga przyjemna, szlak ciekawy pełen widoków na Beskidy oraz Tatry. Tylko widok uschniętych świerków w Gorczański Parku Narodowym robił ponure wrażenie.

Kilka fotek z wyprawy. Reszta na naszej stronie gdzie jest galeria zdjęć





niedziela, 14 października 2012

Refleksje po marszu na Weryni

Wczorajsza impreza na orientacje "Jesienne HalloInO" w Weryni była w pełni udana. Udział wzięło ponad 80 osób, nie tylko z Kolbuszowej i okolicznych miejscowości, ale i duża grupa z Nowej Sarzyny i Woli Żarczyckiej, a także z Rzeszowa, Dębicy, Czarnej Sędziszowskiej a nawet Lublina. 
Pogoda dopisała, humory też. Uczestnicy byli zadowoleni z organizacji (gościliśmy na przystanku trasy rowerowej). Oprócz przygotowanych tras (mam nadzieję, że podobających się) było tradycyjne ognisko z kiełbaską i gorącą herbatą.

Spotkanie z młodzieżą uczestniczącą w marszu dało mi sporo energii, ale jednocześnie przemyśleń. Spowodowała to m. in. rozmowa z jednym z kolegów na temat sensowności organizacji dużych zawodów rangi Pucharu Polski, z czym nosi się jego klub. Gratuluję pomysłu, z którego my jako KKT Salamandra raczej nie chcemy korzystać, choć pojawiały się już ze strony Komisji InO PTTK, abyśmy zorganizowali jedną z rund Pucharu Polski. Nie, i jeszcze raz nie jesteśmy zainteresowani. Dlaczego? Kilka powodów. 

1. Zielony stolik - co z tego, że jesteś dobry i świetnie przejdziesz etap, kolejne, skoro i tak nie masz szans na dobry wynik, bo ktoś z tzw. "czołówki" będzie starał się udowodnić sędziemu, że nie ma racji i akurat ten punkt postawił w złym miejscu. Albo powoła się na punkt regulaminu, którego i tak nie ma. Zawsze wygrywają ci, co mają wygrać, choć wcale nie są w tym dobrzy.

2. Atmosfera - ostatnie zawody Pucharu Polski na jakich byłem w Czarnej Sędziszowskiej w zeszłym roku utwierdziły mnie, że klika, elita (zwał jak zwał), jest tak hermetyczna, że trudno się z nią porozumieć. Nie dotyczy to wszystkich, bo wiele osób jest świetnymi kolegami, niosącymi pomoc na każdym kroku. Tylko niektórzy. Dla innych jesteś mało doświadczonym frajerem, który nie wiadomo po co przyjechał.

3. Alkohol - jest wszechobecny na zawodach tej rangi. Rozumiem, że osoby, które przyjeżdżają na zawody nie widzą się zbyt często i cieszą z każdego spotkania, ale picie publicznie, często w obecności dzieci? Coś tu nie tak. Pamiętam jedne zawody pod Warszawą, kilka lat temu, gdzie zawodnicy, którzy dla młodych adeptów InO ledwo trzymali się na nogach. I nie ze zmęczenia po ciężkich trasach.

4. Idea - większość seniorów przyjeżdża na zawody dla nagród. Wiem, wielu przyjeżdża, bo fajna impreza, świetne mapy, przyjeżdża z młodzieżą, ze swej szkoły. Ale ci co wygrywają, kiedy dostaną nagrodę za pierwsze miejsca niezgodną z ich oczekiwaniami, krzywią się i krytykują, jakie to fatalne zawody. Te pieniądze na nagrody dla seniorów wolałbym przeznaczyć na nagrody dla najmłodszych. Oni są zawsze zadowoleni i przynajmniej podziękują.

Trochę wylałem żalów. Przestałem jeździć na zawody na orientację. Trochę z braku czasu, trochę z powyższych powodów. Przyznam, że wolę pojechać na małą lokalną imprezę, gdzie jest przynajmniej atmosfera i wiem, że śmiało mogę zabrać młodzież. Chciałbym, aby i oni kiedyś w życiu mogli wybrać co dla nich jest lepsze i przekonać się, że turystyka jest świetnym sposobem na życie. Bo jest. 

A koledze Andrzejowi życzę powodzenia w organizacji Pucharu, i niech nie będzie na nas zły, że nie chcemy mu pomóc.

Muzycznie zapomniany nieco Adam Drąg z legendarnymi "Połoninami niebieskimi"


Pięknie, prawda?

czwartek, 11 października 2012

I po Bieszczadach

I znów udana wyprawa w Bieszczady. Mniejsza o szczegóły, ale sobota pomimo sporego wiatru była piękna na Połoninie Caryńskiej. Jesień już powoli przychodzi w góry, robi się kolorowo, ale brakuje jeszcze 2-3 tygodni do pełnych kolorów. Może w Gorcach za tydzień się uda.

W programie mieliśmy kościółek drewniany w Bliznem, kościół i klasztor jezuitów w Starej Wsi koło Brzozowa oraz Caryńska. W niedzielę zaś udało się przejść cały rezerwat "Sine Wiry", a druga część mojej grupy poszła na odpust do Łopienki.

Kulminacyjnym punktem wycieczki okazało się Muzeum Młynarstwa i Wsi w Ustrzykach Dolnych. Ciekawe i miłe miejsce, miłe przyjęcie i mili właściciele. Miejsce godne obejrzenia na żywo, sporo się tam dzieje, co widać także na stronie na facebooku muzeum młynarstwa i wsi Zachęcam do zaglądnięcia osobiście oraz na stronę muzeum Dziś tam też dzieje się ciekawa impreza Dni Kuchni Myśliwskiej

A muzycznie? Jesień idzie...


Piosenka o nas, o życiu, o szybko biegnącym czasie. Przemijanie


niedziela, 30 września 2012

Bieszczadzka ciuchcia

Jedna z najciekawszych atrakcji Bieszczadów, coś, co kiedyś służyło do wywożenia drewna z bieszczadzkich lasów do tartaków, obecnie wozi turystów. I to ilu! W tym roku pobity został kolejny rekord liczby przewiezionych turystów. Ponad 80 tysięcy! A sezon jeszcze się nie skończył. przeczytaj artykuł W planach opiekującej się kolejką fundacji jest w przyszłości uruchomienie nowych, a kiedyś istniejących, odcinków bieszczadzkiej kolejki. Ja czekam na linię z Cisnej do Wetliny. Choć marzeniem byłoby przejechać do Moczarnego.

Bieszczadzka kolejka leśna jeździ na trasach od Majdanu (tu główna stacja i mały skansenik kolejki) do Przysłupia przez Cisną i Dołżycę oraz z Majdanu przez Solinkę do Balnicy i dalej Woli Michowej. Obie trasy malownicze, choć ta przez Solinkę chyba ładniejsza (choć dłuższa). Jej początki sięgają końca XIX wieku strona kolejki

W tym roku udało mi się dołożyć do rekordu, gdy w sierpniu wraz z Jasiem i Danusią oraz Nikodemem, Kasią, Marysią, Danielem, Justyną i Marcinem przejechaliśmy do Przysłupia. Wrażenia niezapomniane szczególnie dla małych chłopaków.





Muzycznie


Nie mogę się oprzeć...A za tydzień na weekend w Bieszczady!!!

wtorek, 25 września 2012

Zaproszenie na wspinaczkę

Jeszcze jeden wpis dziś...

Jesteśmy współorganizatorem niecodziennej w Kolbuszowej imprezy, jaką jest "I Kolbuszowski Mityng Wspinaczkowy". Odbędzie się on 30 września, w najbliższą niedzielę, na ściance u Przemka Mytycha. Jeszcze można się zgłosić do startu, można też popróbować swoich sił bez rywalizacji na dmuchanej ściance. Gwarantowane emocje, więc warto zaglądnąć. 

Bliższe informacje na stronie imprezy na facebooku 

Zapraszamy! To może być początek świetnej przygody

Chrońmy salamandry!

Miałem pisać o czym innym, ale na onecie znalazłem artykuł o opóźnionych godach salamander w Karpatach. Dla nas to i dobra i zła wiadomość.

Dobra, bo w październiku (20-21) wybieramy się w Gorce - więcej informacji na stronie Salamandry a w godle Gorczańskiego Parku Narodowego znajduje się właśnie nasza milusińska. Mamy nadzieję ją tam jeszcze spotkać

Zła, gdyż opóźnione gody mogą wpłynąć na rozmnożenie się salamander w tym roku. Mamy więc nadzieję, że w górach spadnie deszcz, który nam mniej, ale salamandrom jest niezbędny.

Zresztą poczytajcie cały artykuł o salamandrach. Trochę krótki, ale oddaje cały problem.

I dziś piosenka Tadeusza Woźniaka usłyszana po latach w radio