Czy warto?
Robię to od ponad 20 lat. I nigdy nie przeszła mi przez głowę myśl: daj sobie spokój, nie warto. Jednak warto!
To odznaka "blacha" przewodnicka Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich. 22 lata temu dostałem taką z numerem 278, co oznacza, że w 50 letniej historii Koła jestem 278 "blachowanym" przewodnikiem. W tym roku SKPB Rzeszów obchodzi 50 lat. Zacząłem z nimi przygodę na pierwszym roku studiów, by po dwu latach pomyślnie zdać egzamin i móc w końcu oprowadzać grupy. I choć nie mam dziś kontaktu z SKPB, to czuję sentyment i wielki respekt przed tym co już zrobili i nadal robią. A potem był kurs przewodnika beskidzkiego na część wschodnią Beskidów Zachodnich. 20 lat temu.
Przygoda z górami zaczęła się jednak kilka lat wcześniej, w szkole średniej w Rzeszowie. Tam w pierwszym miesiącu nauki niechcący zaplątałem się na spotkanie szkolnego koła turystycznego PTTK, by niedługo potem pojechać na pierwszy w życiu rajd turystyczny. Pamiętam do dziś Rajd Śladami Partyzantów AK na Jamną w roku 1990. Moja przygoda z górami zaczęła się więc dość późno. A potem studia tylko potwierdziły coś, co stało się życiową pasją, a potem nawet zawodem i stylem życia.
Dziś kiedy od prawie 20 lat działam w ramach swego "dziecka" jakim jest Kolbuszowski Klub Turystyczny "Salamandra" przewinęło się w mym przewodnickim życiu kilka setek grup. Były nimi te, w ramach Salamandry, jak i zlecone z zewnątrz przez biura turystyczne i prywatne osoby. To nie tylko góry, ale jako pilot prowadziłem i nadal prowadzę grupy, teraz już tylko po Polsce. I robię to za każdym razem z wielką ochotą, satysfakcją.
A najbardziej dodaje mi sił widok młodych osób, które z przyjemnością dźwigają plecak na górę. I nie narzekają, że ciężko, że daleko. Tylko idą, idą. Po co? Aby tam z góry popatrzeć na to co jest przed nami, u dołu. I podziwiać piękno naszego cudownego kraju. Niektórym zostało tak od szkoły podstawowej, gimnazjum i już kilka, a nawet kilkanaście lat jeżdżą wraz z Salamandrą. Dziękuję wam za to!
Dziś mogę dzielić się tym co lubię robić, swoją pasją. Mam też nadzieję, że już dziś zaczęła się nowa przygoda z młodymi ludźmi, którzy w ramach projektu w szkole w Kolbuszowej Górnej będą mogli choć w małym stopniu zachłysnąć się pasją do turystyki.
Bo przecież nie ma lepszego w życiu jak robić to, co się najbardziej lubi, kocha :)
piątek, 21 lutego 2020
środa, 19 lutego 2020
Z krzyżem na Lubań
Dopiero co były święta Bożego Narodzenia, powitaliśmy nowy, kolejny rok, a już zbliżają się kolejne święta. To te poprzedzone wielkim postem. A jak wielki post to musi być droga krzyżowa.
Z tą myślą co roku w tym czasie nasza Salamandra organizuje Turystyczną Drogę Krzyżową. Wiem, były w poprzednich latach prześmiewcze głosy, o "turystycznej" drodze krzyżowej. Ale skoro może być ekstremalna, to dlaczego nie turystyczna. Można z drogą krzyżową iść w każdych warunkach, a już na łonie natury i do tego w góry! Chyba się nasza propozycja przyjęła, skoro w zeszłym roku na Baranie w Beskidzie Niskim weszło ponad 160 osób - Droga krzyżowa na Baranie 2019.
W tym roku zapraszamy na Lubań w Gorcach - facebook
Lubań jest charakterystycznym dla Gorców szczytem. Proponujemy wspinaczkę z Grywałdu, spod pięknego drewnianego kościółka - Grywałd kościół św. Marcina Być może uda się tu rozpocząć naszą wędrówkę od mszy świętej. Następnie zielonym szlakiem do góry w kierunku szczytu. Gdy już dojdziemy możemy oddać się wspaniałym widokom, jakie się z Lubania rozciągają. Oczywiście jak będzie pogoda :)
Po odpoczynku i możliwości wejścia jeszcze wyżej - kilkunastometrowa wieża obserwacyjna, zejdziemy w dół w stronę przełęczy Snozka pod górą Wdżar. Tu na parkingu będą czekały na nas autokary.
Zapraszamy więc do udziału w tym wielkopostnym wydarzeniu. Wszelkie bieżące informacje na naszej stronie na facebooku
Z tą myślą co roku w tym czasie nasza Salamandra organizuje Turystyczną Drogę Krzyżową. Wiem, były w poprzednich latach prześmiewcze głosy, o "turystycznej" drodze krzyżowej. Ale skoro może być ekstremalna, to dlaczego nie turystyczna. Można z drogą krzyżową iść w każdych warunkach, a już na łonie natury i do tego w góry! Chyba się nasza propozycja przyjęła, skoro w zeszłym roku na Baranie w Beskidzie Niskim weszło ponad 160 osób - Droga krzyżowa na Baranie 2019.
W tym roku zapraszamy na Lubań w Gorcach - facebook
![]() |
| za kondi.pl |
Lubań jest charakterystycznym dla Gorców szczytem. Proponujemy wspinaczkę z Grywałdu, spod pięknego drewnianego kościółka - Grywałd kościół św. Marcina Być może uda się tu rozpocząć naszą wędrówkę od mszy świętej. Następnie zielonym szlakiem do góry w kierunku szczytu. Gdy już dojdziemy możemy oddać się wspaniałym widokom, jakie się z Lubania rozciągają. Oczywiście jak będzie pogoda :)
Po odpoczynku i możliwości wejścia jeszcze wyżej - kilkunastometrowa wieża obserwacyjna, zejdziemy w dół w stronę przełęczy Snozka pod górą Wdżar. Tu na parkingu będą czekały na nas autokary.
Zapraszamy więc do udziału w tym wielkopostnym wydarzeniu. Wszelkie bieżące informacje na naszej stronie na facebooku
niedziela, 16 lutego 2020
Tak minęła nam droga
Droga św. Jakuba oczywiście :)
Udział w kolejnym etapie wzięło 17 osób (czyli trzymamy poziom). Wyruszyliśmy o 6.00 z kolbuszowskiego rynku. Do Szczepanowa, gdzie mieliśmy zacząć naszą wędrówkę dotarliśmy tuż przed 8.00. Po mszy parafialnej przyszedł czas na zwiedzanie kościoła - sanktuarium św. Stanisława.
Piękna sylwetka kościoła nie wskazuje nam na to, że jest ona złożona z dwóch świątyń, starej z XV w. i nowej z początku XX w.
Wnętrze nowej, neogotyckiej świątyni robi wrażenie. Po wejściu do środka uwagę zwraca neogotycki ołtarz ze średniowiecznym obrazem św. Stanisława. Prawa nawa jest "starym kościołem".
W starej części kościoła, tzw. Długoszowym kościele (fundacja Jana Długosza) znajduje się piękny gotycki ołtarz oraz kamienna chrzcielnica ze starszego, drewnianego kościoła przy której miał być ochrzczony św. Stanisław.
Wychodząc ze Szczepanowa po drodze mijamy inne ciekawe miejsce. Przy zakręcie szlaku w lewo spotykamy sporą kaplicę. Po dojściu do niej okazuje się, że stoi ona w miejscu, gdzie niegdyś znajdował się dom narodzin św. Stanisława. Za nim kilkanaście metrów stoi studnia z wodą mającą właściwości lecznicze. Obok kaplicy barokowa figura świętego.
Dotarliśmy do Brzeska. Po raz drugi zresztą, gdyż w zeszłym roku dziesiąty odcinek skończyliśmy właśnie w Brzesku. Jest jednak opcja bocznej trasy czyli dojście ze Szczepanowa. Skorzystaliśmy z tej opcji i stąd byliśmy w Brzesku po raz drugi.
Tu przy rynku znajduje się kościół św. Jakuba. Jest to jedno z 10 sanktuariów na drodze południowej Via Regia. Świątynia składa się dwóch części. Pierwsza stara gotycka z XV w. mieści w sobie ołtarz z figurą św. Jakuba. Druga część dobudowana od lewej nawy z zewnątrz wygląda trochę jak sala gimnastyczna.
Po odwiedzeniu św. Jakuba w brzeskim sanktuarium odpoczęliśmy w kawiarni przy rynku, gdzie posililiśmy się pysznymi słodkościami (wielkie góry chrustu - faworków przypomniały nam o zbliżającym się "tłustym czwartku") i kawą. Po przerwie odśpiewaliśmy sto lat jednej z uczestniczek - Monice, która właśnie wtedy świętowała :)
Niestety nie w każdym momencie trasa była dobrze znakowana, jak choćby przy kościele w Jasieniu Brzeskim, gdzie trasa "poszła" inną drogą. Koniec końców jednak zwykle odnajdywaliśmy szlak, w późniejszym czasie już dobrze oznakowanym.
Było też wyczekiwane błoto! Przyznam, że dało nam ono trochę w kość.
Takie perełki mieliśmy na szlaku!
W końcu dotarliśmy do Bochni. Zacne to i piękne miasto, o którym więcej pewnie napiszę przy kolejnym etapie. Podam choćby, że znane jest z najstarszej polskiej kopalni soli, która kilka lat temu została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
I tak nam minął kolejny odcinek drogi św. Jakuba. Jesteśmy coraz bliżej Krakowa - zostało jeszcze 60 km., czyli dwa kolejne odcinki. Może uda się w tym roku :)
![]() |
| muszla św. Jakuba na drzwiach kościoła w Brzesku |
Udział w kolejnym etapie wzięło 17 osób (czyli trzymamy poziom). Wyruszyliśmy o 6.00 z kolbuszowskiego rynku. Do Szczepanowa, gdzie mieliśmy zacząć naszą wędrówkę dotarliśmy tuż przed 8.00. Po mszy parafialnej przyszedł czas na zwiedzanie kościoła - sanktuarium św. Stanisława.
![]() |
| Szczepanów - widok na kościół i "jakubowy" kamień |
Piękna sylwetka kościoła nie wskazuje nam na to, że jest ona złożona z dwóch świątyń, starej z XV w. i nowej z początku XX w.
![]() |
| Szczepanów - wnętrze kościoła |
Wnętrze nowej, neogotyckiej świątyni robi wrażenie. Po wejściu do środka uwagę zwraca neogotycki ołtarz ze średniowiecznym obrazem św. Stanisława. Prawa nawa jest "starym kościołem".
![]() |
| Szczepanów - ołtarz główny |
![]() |
| Romańska chrzcielnica przy której był (być może) chrzczony św. Stanisław |
![]() |
| Szczepanów - kaplica w miejscu, gdzie stał dom narodzin św. Stanisława |
Wychodząc ze Szczepanowa po drodze mijamy inne ciekawe miejsce. Przy zakręcie szlaku w lewo spotykamy sporą kaplicę. Po dojściu do niej okazuje się, że stoi ona w miejscu, gdzie niegdyś znajdował się dom narodzin św. Stanisława. Za nim kilkanaście metrów stoi studnia z wodą mającą właściwości lecznicze. Obok kaplicy barokowa figura świętego.
![]() |
| Brzesko - tablica na kościele św. Jakuba |
Tu przy rynku znajduje się kościół św. Jakuba. Jest to jedno z 10 sanktuariów na drodze południowej Via Regia. Świątynia składa się dwóch części. Pierwsza stara gotycka z XV w. mieści w sobie ołtarz z figurą św. Jakuba. Druga część dobudowana od lewej nawy z zewnątrz wygląda trochę jak sala gimnastyczna.
![]() |
| Św. Jakub w ołtarzu starszej części kościoła w Brzesku |
Po odwiedzeniu św. Jakuba w brzeskim sanktuarium odpoczęliśmy w kawiarni przy rynku, gdzie posililiśmy się pysznymi słodkościami (wielkie góry chrustu - faworków przypomniały nam o zbliżającym się "tłustym czwartku") i kawą. Po przerwie odśpiewaliśmy sto lat jednej z uczestniczek - Monice, która właśnie wtedy świętowała :)
![]() |
| Na szlaku |
Niestety nie w każdym momencie trasa była dobrze znakowana, jak choćby przy kościele w Jasieniu Brzeskim, gdzie trasa "poszła" inną drogą. Koniec końców jednak zwykle odnajdywaliśmy szlak, w późniejszym czasie już dobrze oznakowanym.
![]() |
| Takie oto okoliczności przyrody były |
![]() |
| Brzeźnica - drewniany kościół |
W końcu dotarliśmy do Bochni. Zacne to i piękne miasto, o którym więcej pewnie napiszę przy kolejnym etapie. Podam choćby, że znane jest z najstarszej polskiej kopalni soli, która kilka lat temu została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
![]() |
| Wnętrze kościoła w Brzeźnicy |
piątek, 14 lutego 2020
Bo tak Cię kocham!
Tak przy okazji tego dnia...
Jedna z piękniejszych piosenek o miłości z kręgu Krainy Łagodności.
Jedna z piękniejszych piosenek o miłości z kręgu Krainy Łagodności.
czwartek, 30 stycznia 2020
Droga św. Jakuba po raz jedenasty
Już, albo dopiero jak kto woli, idziemy drogą św. Jakuba Via Regia.
Za nami (od granicy w Medyce) już 281 km. Do Santiago de Compostella zostało nam 3780 km.
Właśnie w tym miejscu skończyliśmy nasz marsz.
Kolejny odcinek zaczynamy tym razem w Szczepanowie. Po pokonaniu 6 km. na południe dojdziemy znów do Brzeska (tym razem z innego kierunku) i dalej do Bochni. Po drodze miniemy Jasień Brzeski i Brzeźnicę - tu drewniany kościół z XVII wieku. No i w końcu Bochnia. Stare miasto z najstarszą w Polsce kopalnią soli. O niej będzie jeszcze czas, aby opowiedzieć, choć pewnie nie będzie czasu zwiedzać.
Etap będzie krótki (22 km.), ale niewykluczone, że wyjdziemy z Bochni w kierunku Niepołomic, aby trochę nadgonić kilometrów.
Zapraszamy. To już za 10 dni. Podobno ma być pogoda na widoki, a na trasie kilka ciekawych wzniesień widokowych.
W marcu kolejny odcinek...w kierunku Wieliczki i kolejnej kopalni soli.
Za nami (od granicy w Medyce) już 281 km. Do Santiago de Compostella zostało nam 3780 km.
![]() |
| fot. własna |
Właśnie w tym miejscu skończyliśmy nasz marsz.
Kolejny odcinek zaczynamy tym razem w Szczepanowie. Po pokonaniu 6 km. na południe dojdziemy znów do Brzeska (tym razem z innego kierunku) i dalej do Bochni. Po drodze miniemy Jasień Brzeski i Brzeźnicę - tu drewniany kościół z XVII wieku. No i w końcu Bochnia. Stare miasto z najstarszą w Polsce kopalnią soli. O niej będzie jeszcze czas, aby opowiedzieć, choć pewnie nie będzie czasu zwiedzać.
Etap będzie krótki (22 km.), ale niewykluczone, że wyjdziemy z Bochni w kierunku Niepołomic, aby trochę nadgonić kilometrów.
Zapraszamy. To już za 10 dni. Podobno ma być pogoda na widoki, a na trasie kilka ciekawych wzniesień widokowych.
W marcu kolejny odcinek...w kierunku Wieliczki i kolejnej kopalni soli.
wtorek, 24 grudnia 2019
Świątecznie
czwartek, 28 listopada 2019
11 Podkarpacki Kalejdoskop Podróżniczy
Już prawie mamy podsumowanie naszego Festiwalu, a tuż za progiem, po sąsiedzku kolejna fajna impreza podróżnicza :)
Program zapowiada się ciekawie! Mnie najbardziej ciekawią prelekcje Krzysztofa Wielickiego oraz Jaśka Meli.
No i koncert VOO VOO !!! Tak trochę nie turystycznie, ale też fajnie.
Kalejdoskop Podróżniczy jest dla nas niedoścignionym wzorem. Nie ze względu na program, bo tu tez nie mamy się czego wstydzić. Raczej z powodu wielości i jakości partnerów i sponsorów, jacy wspomagają organizację tego przedsięwzięcia. Jedynie naszego Domu Kultury nie zamieniłbym na Arenę G2 :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















