Wiele wspomnień muzycznych mamy w Salamandrze. Jest to głównie pokłosie koncertów w ramach Kolbuszowskich Festiwali Turystycznych, które organizujemy od 2005 roku (z przerwami). Wspomnień sporo, niestety nie zawsze dało się to uwiecznić, jeżeli już to bardzo amatorsko i kiedyś to odkopiemy :)
A dziś w poszukiwaniu kolejnych festiwalowych inspiracji następne odkrycie :) Zespół Myśli Rozczochrane, Wiatrem Zapisane...nasza ulubiona piosenka
A kolejny Kolbuszowski Festiwal Turystyczny już pod koniec listopada :)
Nasz kolbuszowski skansen jak zawsze ma dla turystów i mieszkańców Kolbuszowej wiele do zaoferowania. W wakacje w każdą niedzielę zaprasza na spotkania z artystami ludowymi
Oprócz tego odbywają się też inne imprezy, a o jednej z nich chcielibyśmy napisać tutaj i zachęcić do odwiedzenia naszego parku etnograficznego w najbliższą niedzielę. Tu więcej informacji
Ciekawe pokazanie dorocznych dożynek połączone zostanie z oficjalnym otwarciem dworu z Brzezin, który w ciekawy sposób urozmaicił krajobraz kolbuszowskiego skansenu.
W imieniu organizatorów zachęcamy do odwiedzenia w najbliższą niedzielę kolbuszowskiego parku etnograficznego
W zasadzie to ostatnie spotkanie, ostatnie pożegnanie...
"Jestem małym facetem z największym na świecie optymizmem" - to jego słowa z jednego wywiadu. Tak mówił o sobie, wszędzie było go pełno. Cały czas w ruchu, ciągle nowe pomysły, nowe marzenia.
Jeden z większych polskich współczesnych podróżników. Zresztą zmarł najpiękniej jak mógł sobie chyba wymarzyć - na szczycie Kilimandżaro informacja na facebooku
Zresztą tych podróży w jego życiu było bardzo wiele, szczególnie tych morskich, transatlantyckich. W końcu to on i to trzykrotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki - 2 razy z Afryki do Ameryki i raz, w 2017 roku z Nowego Jorku do Francji. Ale to nie jedyne jego wyczyny. Te są najsłynniejsze. Za te dostawał najważniejsze w świecie podróżniczym nagrody. Polskie Kolosy (czterokrotnie!!! w tym Super Kolos), został też w 2015 roku podróżnikiem roku "National Geographic". Odznaczany przez prezydenta RP.
Ciągle nie mogę w to uwierzyć...jeszcze nie dawno miałem przyjemność spotkać się z Olkiem w Kolbuszowej. Najpierw było spotkanie w Miejskim Domu Kultury, gdzie pełna sala (prawie 200 osób!) słuchało wspaniałej morskiej opowieści niewielkiego, ciągle "rapującego" małego, wielkiego człowieka który przez dwie godziny niestrudzony opowiadał o swoich kajakarskich przygodach. Ogromną salwę śmiechu wzbudził opowieścią o swoim spotkaniu na oceanie z ogromnym tankowcem, podczas gdy on był na swym kajaku. Po spotkaniu podpisywał książki, które przywiózł w plecaku na spotkanie w Rzeszowie. "Może mnie nie zabiją, że nie przywiozłem do nich książek" - podsumował Olo, podpisując wszystkie książki dla uczestników kolbuszowskiego spotkania.
Potem było już nieoficjalnie...dwie godziny rozmowy oko w oko w hotelu Fundacji na stadionie, gdzie Olo nocował przed swą podróżą na spotkanie do Rzeszowa. Tam też wziął udział jako gość specjalny w nocnym biegu na płycie lotniska w Jasionce.
Wspaniały, ciepły, wielki człowiek. Olku będzie nam Ciebie brakować
Kolejnym naszym gościem będzie obecnie chyba pierwsza dama polskiego himalaizmu - przed wami MONIKA WITKOWSKA
Podróżniczka, która odwiedziła ponad 180 krajów. Jej ulubione podróże to te na własną rękę, z namiotem i autostopem. Z licznych swoich pasji najwyżej stawia jednak żeglarstwo morsko - oceaniczne: dwa razy opłynęła przylądek Horn, zaliczyła też Przejście Północno - Zachodnie. Ogromną pasją Moniki są góry, zwłaszcza te najwyższe: zdobyła Koronę Ziemi (najwyższe szczyty wszystkich siedmiu kontynentów) a także trzy ośmiotysięczniki w tym ten najwyższy - Mount Everest. Jest zdobywcą wielu prestiżowych nagród świata podróżników - nagrody Moniki, w tym moja ulubiona: Kolos w kategorii żeglarstwo
Monika przedstawi nam pokaz "Mount Everest - fakty i mity". Na temat zdobywania tej góry krążą legendy. Nasz gość wyjaśni nam, co jest prawdą, a co nieuzasadnioną legendą. Czym jest "strefa śmierci", dlaczego wspinacze korzystają z butli tlenowych, co się jada w wysokogórskich obozach, jak wygląda codzienność wspinaczy na dwumiesięcznej wyprawie...Mnie najbardziej interesuje, czy w Himalajach spotkamy yeti.
Tym razem w sobotę o godzinie 17.30 na swój pokaz "Antarktyda - moja kraina marzeń" zabierze nas Sławek Gołąb - nauczyciel, muzyk, żeglarz, chórmistrz zespołu "Resovia Satltans" przy Uniwersytecie Rzeszowskim
Sławek jest nauczycielem w II LO w Rzeszowie. To w tej szkole mają miejsce "Dni Kultury Marynistycznej" - impreza, której celem jest przybliżenie kultury morskiej i żeglarskiej. Ta impreza odbywa się w Rzeszowie już od 24 lat.
To w II LO powstał zespół szantowy KLANG, którego Sławek jest założycielem i liderem.
W swych podróżniczych przedsięwzięciach opłynął złowieszczy i okryty ponurą sławą przylądek Horn (2012 rok). Dopłynął też do swej krainy marzeń - Antarktydy. I to właśnie tu zabierze nas Sławek w sobotę :)
Na Grzane Wino zapraszamy! W końcu taka pora roku, że trzeba się rozgrzać :)
I ten refren! (w nagraniu mniej więcej od 2 minuty) - wpaść do karczmy (oczywiście w Bieszczadach) na grzane wino :)
Zespół Grzane Wino będzie gościem XII Kolbuszowskiego Festiwalu Turystycznego. W tym roku Festiwal nieco skromniejszy, bez Przeglądu Piosenki Turystycznej i tylko dwóch (zwykle trzech) podróżników.
Jednak jakość jest najważniejsza!
Zespół Grzane Wino powstał dopiero w 2016 roku, a już na swoim koncie ma wiele nagród na festiwalach, m.in. Natchnieni Bieszczadem, "Przy Kominku" w Kielcach, słynna i kultowa Bazuna, moja ulubiona Danielka czy choćby YAPA. Ostatnia nagroda 10 dni temu na lubelskich Bakcynaliach.
A więc zespół utytułowany, doświadczony i ostatnio rozchwytywany.
Nic tylko czekać do piątku. Zapraszamy o godzinie 18.00 na transmisję koncertu. Szczegóły transmisji w osobnym komunikacie na stronie KKT Salamandry
To niedobry czas...czas, który położył turystykę na łopatki. Sporadycznie mają miejsce pojedyncze imprezy turystyczne, w czym zaczął się specjalizować rzeszowski PTTK (słynne maseczkowe rajdy). Zamarła prawie całkowicie turystyka wyjazdowa po za granice Polski, zamarła też turystyka pielgrzymkowa - w najważniejszych sanktuariach prawie nie ma grup autokarowych.
A co u nas w Salamandrze? Po majówce i u nas życie zamarło. Salamandra przeszła w stan covidowej śpiączki. Jednak nadszedł czas, aby coś jednak zaczęło się dziać. To znaczy dzieje się, gdyż od dwóch miesięcy trwają przygotowania do XII Kolbuszowskiego Festiwalu Turystycznego, który odbędzie się w dniach 20-21 listopada (oczywiście jak pozwoli na to sytuacja pandemiczna).
A tymczasem zapraszamy na naszą maseczkową imprezę :)
W najbliższą niedzielę zapraszamy na przejście kolejnego odcinka drogi św Jakuba - Via Regia. Tym razem zaczniemy w Bochni i mamy zamiar dojść do królewskich Niepołomic. A być może i nieco dalej (Staniątki). Łącznie do przejścia mamy 21 km (w wariancie optymistycznym 26 km.). Trasa malownicza, miejscami widokowa, w ostatnim odcinku prowadzi przez puszczę Niepołomicką. Po drodze zabytki Bochni, Łapczycy i Niepołomic. Już widać Kraków :) Do jego centrum zostanie nam jeszcze około 35 km.
Zapowiada się piękna słoneczna wędrówka. Zapraszamy :)
I nastała nam majówka! Jest to czas wypoczynku i wielu okazji do tego, aby świętować, ale też i ruszyć gdzieś poza dom.
A więc ruszajmy! Wprawdzie czas jest specyficzny, ale władze państwowe zezwoliły łaskawie na wejście do lasów i na szlaki turystyczne.
Przyrodniczy Szlak Puszczy Sandomierskiej łączy ze sobą najciekawsze zakątki Puszczy Sandomierskiej - jednego z największych kompleksów leśnych w Polsce. Łączy oznakowanym szlakiem ścieżki dydaktyczne, rezerwaty, miejsca postojowe do których my turyści mamy swobodny dostęp.
Ja proponuję wyjazd w najbliższe okolice Kolbuszowej, tak w promieniu 20 km. Oczywiście najbliżej nas znajdują się ścieżki przyrodnicze Nadleśnictwa Kolbuszowa "Białkówka" i "Świerczówka" gdzie dojedziemy samochodem w kilkanaście minut, a rowerem w kilkadziesiąt minut.
A może nieco dalej się wybrać? Jadąc w kierunku północno - zachodnim zachęcam do wyprawy do Ostrów Baranowskich do rezerwatu "Jaźwiana Góra" w nadleśnictwie Mielec. Jadąc od Kolbuszowej udajemy się do Cmolasu i tu skręcamy w kierunku Trzesówki, by w po chwili skręcić przy cmentarzu w kierunku Ostrów. Dojeżdżając tu skręcamy jednak w kierunku Ostrów Baranowskich, a nie Tuszowskich. Będąc w Ostrowach Baranowskich dojeżdżamy w okolice szkoły podstawowej. Tuż obok niej znajduje się siedziba leśnictwa i początek ścieżki "Ostrowy" idącej do rezerwatu "Jaźwiana Góra". O nim napiszę osobno :)
Będąc w Ostrowach Baranowskich, niejako wracając w kierunku Cmolasu szybko możemy dojechać do Huty Komorowskiej. Tu oprócz ciekawego parku i oficyny dworskiej rodziny Kozłowieckich możemy też odwiedzić ścieżkę edukacyjną "Huta Komorowska" nadleśnictwa Buda Stalowska. Będąc w Hucie Komorowskiej kierujemy się na zachód w kierunku Baranowa Sandomierskiego, by po chwili dojechać do początku dużego kompleksu leśnego. Tu znajduje się początek ścieżki - ją też osobno opiszę :)
Wyruszając na szlak czy do lasu pamiętajmy o obecnych wytycznych sanitarnych. W samym lesie nie musimy nosić maseczki, ale już będąc na parkingu leśnym powinniśmy ją mieć. Rowery? Nie wyobrażam sobie maseczki jadąc rowerem...osobiście. Ale jest konieczna...
Zachęcam więc do ruszenia z domu, spokojnie i z rozwagą :)
Jest w Polsce kilka miejsc, które właśnie w tym szczególnym czasie warto są odwiedzenia.
W Lipnicy Murowanej w województwie małopolskim już od 62 lat odbywa się konkurs palm wielkanocnych, który stał się słynny w Polsce (i nie tylko) z powodu wielkości palm. Co roku ściąga on do tej niewielkiej miejscowości niedaleko Bochni tłumy turystów, którzy na własne oczy chcą ujrzeć kilkadziesiąt stojących w rynku, przy kolumnie św. Szymona z Lipnicy, ponad 20, a nawet 30 metrowej wielkości palmy. Ciekawe jest nie tylko oglądanie tych już stojących, ale też sam moment stawiania ich. Proszę sobie wyobrazić wysokość ok 30 m. REKORD należy do jednego z mieszkańców Lipnicy, który w zeszłym roku stworzył (i postawił!) palmę wysokości 37,78 m.!!! To tak, jakby wejść na 9, 10 piętro bloku mieszkaniowego i spojrzeć z okna w dół. To mniej więcej taka wysokość. I jeszcze mała drobnostka. Aby palma została dopuszczona do konkursu musi być wykonana z naturalnych materiałów. Zresztą sami zobaczcie:
W pobliżu rynku z domami podcieniowymi znajduje się kościół św. Andrzeja, a jadąc w kierunku południowym znajduje się drewniany --> kościół św. Leonarda, który został wpisany na listę UNESCO.
Zresztą nie tylko Lipnica Murowana słynie z palm wielkanocnych.
Ciekawy zwyczaj, chętnie odwiedzany przez turystów istnieje w --> Tokarni . niedaleko Myślenic w województwie małopolskim. Tu także co roku odbywa się konkurs palm wielkanocnych, a atrakcją zapewne jedyną w Polsce jest obrzęd obwożenia figury Jezusa na osiołku wokół miejscowego kościoła. Jest to kopia figury z 1470 roku.
A tu na filmie:
Piękny i rzadki zwyczaj warty zobaczenia.
I jeszcze jedno miejsce, nieco dalej od nas :)
Kurpie - to region etnograficzny w północnej części Mazowsza, w okolicach Ostrołęki. Tu w miejscowości Łyse co roku tworzone są prawdziwe arcydzieła, chyba najpiękniejsze z polskich palm wielkanocnych. Tu o historii kurpiowskich palm. W tym roku miał się tu odbyć kolejny, 49 już konkurs.
Tu też na filmie:
Bardzo piękne zwyczaje, które warte są zobaczenia przez nas turystów. Niestety z powodu obecnej sytuacji będziemy mogli wybrany z przykładów zobaczyć dopiero za rok.
"Pilnujcie mi tych szlaków" - słowa papieża, który odwiedził Polskę po raz pierwszy od wyboru, w Nowym Targu, w 1979 roku. Z widokiem na jego ukochane Tatry...
Dziś mija kolejna, piętnasta już rocznica naszego ukochanego papieża. Piszę ukochanego, gdyż możemy nazwać go przyjacielem turystów. Sam był wytrawnym, wręcz zawodowym turystą. Uprawiał turystykę kwalifikowaną nie tylko w czasach studenckich, ale też wówczas, gdy był już księdzem, potem arcybiskupem, a później papieżem.
Wszystkie te miejsca, gdzie pojawiał się papież są objęte projektem "Szlaki papieskie". To ogólna nazwa dla szlaków turystycznych, które łączą miejsca po których wędrował Karol Wojtyła. Pomysłodawcą "szlaków papieskich" jest Fundacja Szlaki Papieskie
Oczywiście najbardziej bliskie są mi szlaki papieskie w Beskidzie Niskim oraz Bieszczadach. Jak poznać, że jesteś, wędrujesz po szlaku papieskim?
Ten znak napotkany w górach (i nie tylko, bo szlaki papieskie to także woda, kajaki) świadczy o tym, że Karol Wojtyła tu był, tu wędrował, za tym miejscem do końca życia tęsknił.
Dziś są to miejsca, po których podróżują tysiące ludzi. Są to też miejsca, które są upamiętnione pamiątkowymi tablicami. Prowadzą nas zwykłych turystów przewodniki książkowe po każdym z pasm górskich, po każdym z tych miejsc, gdzie był ON. Karol Wojtyła. Papież Jan Paweł II.
Tak...nie byliśmy. Choć planowało wraz z nami pojechać ponad 180 osób :(
Dopisało wszystko! Wspaniałe towarzystwo, świetna pogoda, kapitalne widoki z Lubania na Podhale, jezioro Czorsztyńskie i Tatry. To wszystko o czym mogliśmy pomarzyć. I marzymy, że za rok się uda.
Dziękujemy naszym Przyjaciołom (Agnieszka, Ania B, Ania K.), że ciągle o nas myślicie i tak jak my tęsknicie za górami. Już niedługo, za chwileczkę...
Widok z Lubania (pieniny.com)
A tymczasem pozostaje nam wspomnienie wcześniejszych naszym wielkopostnych wyjazdów na:
Były jeszcze Magura Wątkowska 2012 (pamiętna, w deszczu i deszczu ze śniegiem), Góra Grzywacka w 2011, oraz dwukrotnie Liwocz - 2010 i 2009. No Święty Krzyż w 2015 roku.
Wszystkie miejsca znaczkowe w Polsce zaznaczone są na mapie miejsc. Widać po nich, które regiony są popularne. Obecność w tych miejscach znaczków nie do końca oznacza ich atrakcyjność. Wiele miejsc atrakcyjnych turystycznie w Polsce nie posiada jeszcze znaczków turystycznych. Może też być odwrotnie. Znaczek jednak podnosi atrakcyjność tych miejsc dla kolekcjonerów, którzy często w ślad za znaczkami odkrywają dla siebie nowe, nieznane dotąd miejsca.
Znaczki nie są drogie. Kosztują średnio 7-8 zł i w morzu tandety wśród pamiątek w miejscach turystycznych mogą być dla nas fajnym dodatkiem i wspomnieniem z podróży.
Zachęcam więc do ich zbierania. Wśród naszych salamandrowych klubowiczów już kilka osób je zbiera.
Siedzenie w domu jest przytłaczające. Jedynie gdzie możesz wyjść to ogródek przy domu. Pogoda za oknem coraz fajniejsza i aż ciągnie, ciągnie...no właśnie. Pytania chłopaków: tato kiedy pojedziemy w góry? kiedy weźmiesz nas na rowerki?
No właśnie. Zostaje nam tylko wspominać to co było i planować następne wyjazdy. I słuchać prośby: tato! chodź pojedźmy w góry!
Już od wielu lat marzę, aby wybrać się na Yapę - największy i jeden z najstarszych festiwali piosenki turystycznej. W tym roku miał się odbyć kolejny 45 już Festiwal w dniach 13-15 marca. Miał...
A mnie nostalgicznie wzięło za przeglądanie starych edycji Yapy na youtubie i oto co znalazłem...
Laureat Yapy 2018 - zespół GRUPA NA SWOIM.
To pierwsza ich piosenka jaką usłyszałem. Ale najlepszy numer związany z moją profesją i szkołą w której uczę jest ten:
Wspaniały, patriotycznie utrzymany utwór. Ku pamięci. A może już wkrótce do usłyszenia w Kolbuszowej?
Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Można wiele czynności robić. My oczywiście zajmiemy się tu sprawami turystycznymi i od razu propozycja na już! za kilka minut dosłownie!
Nigdy nie byłem harcerzem...jednak byli oni i są obecni w moim otoczeniu.
Od kilku lat harcerze hufca Kolbuszowa pomagają nam przy organizacji Kolbuszowskiego Festiwalu Turystycznego. Moi drodzy bardzo wam dziękujemy i życzymy wspaniałych wrażeń i radości ze służby jak najdłużej.
To dla was :)
Wprawdzie to nie z koncertu w Kolbuszowej, ale jednak...
Robię to od ponad 20 lat. I nigdy nie przeszła mi przez głowę myśl: daj sobie spokój, nie warto. Jednak warto!
To odznaka "blacha" przewodnicka Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich. 22 lata temu dostałem taką z numerem 278, co oznacza, że w 50 letniej historii Koła jestem 278 "blachowanym" przewodnikiem. W tym roku SKPB Rzeszów obchodzi 50 lat. Zacząłem z nimi przygodę na pierwszym roku studiów, by po dwu latach pomyślnie zdać egzamin i móc w końcu oprowadzać grupy. I choć nie mam dziś kontaktu z SKPB, to czuję sentyment i wielki respekt przed tym co już zrobili i nadal robią. A potem był kurs przewodnika beskidzkiego na część wschodnią Beskidów Zachodnich. 20 lat temu.
Przygoda z górami zaczęła się jednak kilka lat wcześniej, w szkole średniej w Rzeszowie. Tam w pierwszym miesiącu nauki niechcący zaplątałem się na spotkanie szkolnego koła turystycznego PTTK, by niedługo potem pojechać na pierwszy w życiu rajd turystyczny. Pamiętam do dziś Rajd Śladami Partyzantów AK na Jamną w roku 1990. Moja przygoda z górami zaczęła się więc dość późno. A potem studia tylko potwierdziły coś, co stało się życiową pasją, a potem nawet zawodem i stylem życia.
Dziś kiedy od prawie 20 lat działam w ramach swego "dziecka" jakim jest Kolbuszowski Klub Turystyczny "Salamandra" przewinęło się w mym przewodnickim życiu kilka setek grup. Były nimi te, w ramach Salamandry, jak i zlecone z zewnątrz przez biura turystyczne i prywatne osoby. To nie tylko góry, ale jako pilot prowadziłem i nadal prowadzę grupy, teraz już tylko po Polsce. I robię to za każdym razem z wielką ochotą, satysfakcją.
A najbardziej dodaje mi sił widok młodych osób, które z przyjemnością dźwigają plecak na górę. I nie narzekają, że ciężko, że daleko. Tylko idą, idą. Po co? Aby tam z góry popatrzeć na to co jest przed nami, u dołu. I podziwiać piękno naszego cudownego kraju. Niektórym zostało tak od szkoły podstawowej, gimnazjum i już kilka, a nawet kilkanaście lat jeżdżą wraz z Salamandrą. Dziękuję wam za to!
Dziś mogę dzielić się tym co lubię robić, swoją pasją. Mam też nadzieję, że już dziś zaczęła się nowa przygoda z młodymi ludźmi, którzy w ramach projektu w szkole w Kolbuszowej Górnej będą mogli choć w małym stopniu zachłysnąć się pasją do turystyki.
Bo przecież nie ma lepszego w życiu jak robić to, co się najbardziej lubi, kocha :)
Dopiero co były święta Bożego Narodzenia, powitaliśmy nowy, kolejny rok, a już zbliżają się kolejne święta. To te poprzedzone wielkim postem. A jak wielki post to musi być droga krzyżowa.
Z tą myślą co roku w tym czasie nasza Salamandra organizuje Turystyczną Drogę Krzyżową. Wiem, były w poprzednich latach prześmiewcze głosy, o "turystycznej" drodze krzyżowej. Ale skoro może być ekstremalna, to dlaczego nie turystyczna. Można z drogą krzyżową iść w każdych warunkach, a już na łonie natury i do tego w góry! Chyba się nasza propozycja przyjęła, skoro w zeszłym roku na Baranie w Beskidzie Niskim weszło ponad 160 osób - Droga krzyżowa na Baranie 2019.
W tym roku zapraszamy na Lubań w Gorcach - facebook
za kondi.pl
Lubań jest charakterystycznym dla Gorców szczytem. Proponujemy wspinaczkę z Grywałdu, spod pięknego drewnianego kościółka - Grywałd kościół św. Marcina Być może uda się tu rozpocząć naszą wędrówkę od mszy świętej. Następnie zielonym szlakiem do góry w kierunku szczytu. Gdy już dojdziemy możemy oddać się wspaniałym widokom, jakie się z Lubania rozciągają. Oczywiście jak będzie pogoda :)
Po odpoczynku i możliwości wejścia jeszcze wyżej - kilkunastometrowa wieża obserwacyjna, zejdziemy w dół w stronę przełęczy Snozka pod górą Wdżar. Tu na parkingu będą czekały na nas autokary.
Zapraszamy więc do udziału w tym wielkopostnym wydarzeniu. Wszelkie bieżące informacje na naszej stronie na facebooku